Gdzie umieramy ad

Umiera w szpitalu. Pacjentka ze schyłkową postacią raka trzustki oraz jej mąż i lekarz, Liban, NH, 4 czerwca 2011 r. Ed Kashi / VII / Corbis.
Zmiana na śmierć w szpitalu nie była jednak natychmiastowa: w latach czterdziestych większość ludzi nadal zmarła w domu. W 1949 r. Tylko 40% Amerykanów w wieku powyżej 65 lat zmarło w szpitalu. Jednak w ciągu następnych kilku dziesięcioleci, gdy szpital coraz bardziej zmonopolizował świadczenie opieki ostrej, a jej reputacja za uzdrowienie wzrosła, tendencja do zgonów w szpitalach przyspieszyła (rys. 3). Pod koniec lat 70. i na początku lat 80. ponad połowa zgonów w USA miała miejsce w szpitalach, podczas gdy udział w domu spadł do 15%. Nawet w 1989 r., Czyli 6 lat po wdrożeniu systemu płatności (który z góry określony i ustalony zwrot mógł zachęcić do wypisu ze szpitala) oraz wprowadzenie refundacji Medicare dla opieki hospicyjnej, 49% zgonów wciąż miało miejsce w szpitalach i tylko 15% pojawił się w domu
W rzeczywistości w szpitalu śmierć i umieranie były w coraz większym stopniu oddzielane od rutynowej opieki szpitalnej poprzez wprowadzenie oddziałów intensywnej terapii (ICU) wyposażonych w nowatorskie technologie medyczne i zatrudniających nowe rodzaje specjalistów. Żelazne płuca z lat 50. ustąpiły miejsca respiratorom z lat 60. XX wieku, wraz z innowacyjnymi urządzeniami do obrazowania i monitorowania. Wczesne OIOM-y służyły nie tylko zapewnieniu większej skuteczności i skuteczności opieki, ale także odizolowaniu chorych pacjentów. Jednostki zamknięte ciężkimi podwójnymi drzwiami wydawały się tajemnicze i przerażające. Godziny odwiedzin były nieistniejące lub bardzo krótkie, a nawet gdy pacjent umierał, dostęp do rodziny był ograniczony. W ten sposób proces śmierci i śmierci został dwukrotnie usunięty i stał się niewidoczny, raz przez hospitalizację, a następnie przez OIOM.
Prawdopodobnie nastąpiła reakcja. Począwszy od lat 80. XX w. W USA rozpoczął się ruch w celu desegregacji śmierci i umierania ze szpitali i innych usług zdrowotnych, a jego wpływ stale rośnie. Punkty odniesienia są dobrze znane: Dame Cicely Saunders była pionierem w ruchu hospicyjnym w Wielkiej Brytanii i pomogła sprowadzić go do Stanów Zjednoczonych. Elisabeth Kübler-Ross (autorka książki O śmierci i umieraniu ) odnowiła argumenty za śmiercią w domu. Program świadczeń hospicjum Medicare został rozszerzony, a opieka paliatywna stała się uznaną i szeroko praktykowaną specjalnością. Programy Fundacji, w tym projekt Śmierć w Ameryce (Open Society Foundations) i Last Acts (Fundacja Roberta Wooda Johnsona), pomogły w finansowaniu odpowiednich szkoleń dla lekarzy i promowaniu reakcji społecznej.
Dane dotyczące tego, gdzie teraz umieramy, świadczą o zakresie zmian, które nastąpiły, nawet jeśli dostarczają one żywności do przemyślenia i powodują, że artykuł Cook a i Rockera o umieraniu z godnością na OIT (strony 2506-2514) jest tym bardziej istotny . Chociaż próbki i metody różnią się, według wszystkich kont wzrósł odsetek Amerykanów w wieku powyżej 65 lat, którzy umierają w domu. Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorób (CDC) uważa, że w latach 1989-2007 odsetek zgonów, które miały miejsce w domu, wzrósł z 15 do 24%. Teno i in. obliczyć wzrost z 30,7% w 2000 r. do 33,5% w 2009 r
[przypisy: uzdrowiskowe leczenie sanatoryjne dorosłych reumatologia kolejka, stomatolog warszawa mokotów, oddawanie krwi warunki ]

Tags: , ,

Comments are closed.

Powiązane tematy z artykułem: oddawanie krwi warunki stomatolog warszawa mokotów uzdrowiskowe leczenie sanatoryjne dorosłych reumatologia kolejka